Przez tęczę

Wodospady Iguazu były już wiele razy – z bliska, z daleka, trafiła się też tęcza. W zasadzie użyłem złego słowa, bo tęcza jest tam praktycznie cały czas (o ile jest słonecznie). Woda spada bez przerwy, w powietrzu unoszą się jej kropelki, promienie słońca (o ile są) rozpraszają się. Wszystko jest kwestią odpowiedniego kąta obserwacji.

Lubie!
0

Marazm

Boca manu

W Boca Manu spędziliśmy kilka dni. Wszystko przez nieaktualny przewodnik i brak znajomości hiszpańskiego. Przewodnik twierdził, że można popłynąć dalej, przez Boliwię do Brazylii, a na miejscu ludzie mówili, że tam łodzie nie pływają, ale nie rozumieliśmy ich. Ale jak mówią – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Co prawda spędziliśmy trochę czasu na oczekiwaniu i pogryzły nas jakieś meszki, ale mieliśmy okazję przyjrzeć się bardzo dziwnej mieścinie (bardziej wiosce).

Budynków nie było tam wiele, przy przystani było kilka sklepów/restauracji. Nikt ich nie odwiedzał przez cały nasz pobyt tam i dwoma wyjątkami. Na końcu przypłynęła wycieczka i wtedy rzeczywiście sklepikarze im coś sprzedali. A wcześniej właściciel sklepu z lewej strony chodził do lokalu z prawej i coś kupował, a po jakimś czasie następowała rewizyta i zakupy po stronie lewej. Przez resztę dnia nie działo się prawie nic. Mam wrażenie, że ogólny bilans tej operacji był bliski zera, a gdyby jeszcze np. płacono podatki od tej działalności, były ujemny.

Wyglądało to dość osobliwie, ale po wszystkim nie dziwiłem się temu zbytnio, bo doszedłem do jednego wniosku: w takim upale i przy takie wilgotności nawet te skromne działania należy uznać za heroizm.

Na zdjęciu lokal po lewej.

Lubie!
0

Oko w oko

Tukan zielonodzioby

Największą atrakcją okolicy, w której powstało to zdjęcie, są oczywiście wodospady Iguazu. Ale po stronie brazylijskiej jest też Parque des aves, który parkiem nie jest, raczej zoo. Ptasim zoo. Jego cechą charakterystyczną jest swobodny dostęp do ptaków. Teraz staje się to powoli standardem, ale wtedy było atrakcją. Ale nawet na dzisiejsze standardy dostęp do ptaków był bardzo swobodny. Ptaki czuły się dobrze, bo np. widzieliśmy polowanie na ryby (zakończone sukcesem).

Chyba najciekawszym okazem w zoo był tukan olbrzymi (ten najpopularniejszy, z pomarańczowym dziobem). Nie bał się ludzi i dało się go pogłaskać. Obadał też dziobem mój statyw. Można się było przekonać, że ten olbrzymi dziób jest leciutki, bo w środku pusty. A sam tukan wygląda jak model z plastiku. O ile się nie ruszał.

Lubie!
0