Przed murem

Królewski grobowiec z Hue po raz ostatni. Tak naprawdę grób (groby) był za widocznym na zdjęciu murem. Próbowałem wspiąć się na mur, ale już nie pamiętam, czy mi się udało, czy nie. W okolicy było sporo atrakcji, więc jeśli nie, to nie musiałem żałować.

Lubie!
0

Kamienny słoń

382DSC_1881Wydawało mi się, że temat stary, że o tym już było wyczerpująco. Ale nie, więc krótko opowiem: w Hue wypożyczyliśmy rowery i tym sposobem udało nam się uciec ze szponów wietnamskiego przemysłu turystycznego. Jego głównym celem jest trzymać turystę pod kontrolą przez cały jego pobyt. Nie chodzi tu o ukrywanie czegoś, pokazywanie wersji oficjalnej (jak np. w Korei Północnej), ale o to, by nie wydawał pieniędzy sam i nie oszczędzał. Ma wydać więcej i w taki sposób, jaki chcemy (tzn. chcą oni).

A więcej uzyskuje się przez podwójne menu (dla miejscowych i dla frajerów), brak targowania (baaardzo to trudne, po prostu nie chcą), brak informacji turystycznej (żeby zaplanować wyjazd samemu, trzeba pojechać za miasto i sprawdzić godziny odjazdu autobusów – nikt tej informacji nie udzieli). Za to są zorganizowane wycieczki i autokary obwożące turystów zaplanowaną trasą. Nie powiem – wygodne to i tanie, ale w rezultacie wszyscy dostają prawie ten sam produkt. A czy o to chodzi?

Najlepszego w Nowym Roku!

Lubie!
1

Wietnamski cmentarz

Wietnamski cmentarz Jak już opisywałem, w Hue wzięliśmy rowery i postanowiliśmy objechać miejscowe atrakcje. Wietnam jawił nam się jako kraj naciągaczy, bo wszyscy uważali nas za chodzące skarbonki, z których można czerpać do woli. Dodatkowo – jak w wielu krajach, ale tu bardziej – turyści poruszali się chmarami i każde ciekawe oraz łatwo dostępne miejsce było oblegane. Nie każdy decyduje się na pedałowanie kilka kilometrów, więc dawało to szansę na ucieczkę od tłumu turystów oraz Wietnamczyków.

Niedaleko Hue jest trochę ciekawych grobowców i je postanowiliśmy odwiedzić. Po drodze zahaczyliśmy o pagodę Thien Mu, a potem przy drodze zobaczyliśmy coś. Z pewnością nie był to antyczny czy choćby średniowieczny grobowiec – po prostu cmentarz. Zapewne nie taki stary, choć część grobów była mocno zaniedbana. Ale z kolei niektóre prezentowały się całkiem okazale. Być może dla Wietnamczyków to był zwykły cmentarz, może przykład dewocyjnej architektury, ale dla nam się podobał – Orient przyprószony kurzem.

Lubie!
1

Grobowiec

Grobowiec - Wietnam, HueJak podpowiada mi nasz sieciowy pamiętnik, w Hue spędziliśmy jeden z najlepszych dni w Wietnamie. Głównie dlatego, że udało nam się uciec od tłumów i zwiedzaliśmy okolicę na własną rękę na rowerach. Udało nam się obejrzeć ciekawe grobowce. Z tego co pamiętam, do tego nie weszliśmy, bo był zamknięty na cztery spusty. Wspiąłem się jakoś na okalający go mur, ale skoku do środka nie ryzykowałem, bo nie miałbym jak się stamtąd wydostać.

Nie szkodzi – z zewnątrz też był fotogeniczny.

P.S.
Wakacje trwają, mówi do Państwa automat.

Lubie!
0