Przez góry

Zdjęć podobnych do tego kilka już było. Wszystkie pochodzą z tej samej podróży autobusem prze góry Laosu. Konkretnie podróż była z punktu A do B, ale że droga wiodła przez tereny górzyste, to podróż była przez góry. Widoki piękne, za to robienie zdjęć z trzęsącego się niemiłosiernie autobusu – bardzo trudne. Ja zrobiłem ich trochę, Gosia trochę.

Lubie!
0

Cztery z tysiąca

Cztery figurki widać w miarę ostro na zdjęciu. A czy w jaskini jest ich tysiąc? Nie wiem, ale jest ich mnóstwo – leżą, stoją, siedzą (większość), zwykle małe, trochę dużych. Jaskinia jest warta zwiedzenia, bo raz, że figurki są ciekawe, dwa, że okolica ładna. Trochę typowa, bo w Laosie sporo jest miejsc pagórkowatych czy wręcz górzystych, ale nadal ma to swój urok.

Lubie!
0

Ryż po raz czwarty

To już czwarte zdjęcie z tych samych okolic z polem ryżu. Tym razem z człowiekiem i chatką na palach. Taki rodzaj budownictwa to tam rzecz powszechna, co – jak podejrzewam – ma związek ze sposobem uprawy ryżu i klimatem. Po porze deszczowej pola są zalane wodą, więc chata usytuowana przy gruncie szybko by zgniła, a z nią to, co jest w środku.

Lubie!
0

Targ warzywny

Luang Prabang i jedna z ulic, przy której odbywał się handel warzywami. My raczej tam niczego nie kupowaliśmy, bo choć sprzęt biwakowy (w tym menażka i kuchenka) mieliśmy, to posiłków sami nie robiliśmy. Oferta gotowego jedzenia na ulicy była tak bogata i korzystna (jakość za cenę), że nie było warto.

Lubie!
0

Z krzaków

Zdjęcie z tego miejsca już pokazywałem. Warto sprawdzić, jak się różni od tego. A różni się, co dowodzi to tylko starej prawdy, że po pierwsze fotografia to nie obiektywny zapis rzeczywistości, a subiektywna wizja autora (oczywiście w pewnych granicach), po wtóre – każdy obiekt można przedstawić na wiele sposobów.

Tak, na pierwszym planie widać tzw. gwiazdy betlejemskie, czyli wilczomlecze nadobne. Pochodzą z Ameryki Środkowej, ale jak widać rosną też po drugiej stronie globu i to w stanie dzikim.

Lubie!
0

Jadą

W drodze do Siem Reapu

To był czas żniw, żniw ryżu. Widać to jasno na zdjęciach zrobionych troszkę wcześniej i troszkę później. Pola to już w większości rżyska, ale niepuste – leży i pewnie jeszcze schnie ścięty ryż, gdzieniegdzie stoją kopki zżętego zboża.

Ale wątpię, żeby młodzieńcy ze zdjęcia jechali gdzieś specjalnie na akcję-żniwa. Ludzie jak to ludzie – podróżują, przemieszają się, jeżdżą, chodzą. U nas wygląda to inaczej, bo prawie każdy ma samochód, a jak nie, to jedzie pociągiem czy autobusem. Tam w migracji obowiązuje wolna amerykanka. Wszystko, co się przemieszcza i da się tam umieścić człowieka, może być wykorzystane do podróżowania.

Lubie!
0

Ten znak drogowy

Luang Prabang

Po drobnej przerwie związanej z przenosinami serwera wracamy do zdjęć. Niestety na krótko, bo wyjeżdżam na wakacje i znów czeka nas przerwa.

Powyższe zdjęcie podobnie jak poprzednie pochodzi z Luang Prabangu. To po prostu jedna z ulic z kolonialną zabudową. Ciekawi mnie widoczny znak drogowy. Nigdy takiego nie widziałem. Czy ktoś wie, co on oznacza?

Lubie!
0

Z miską

Luang Prabang

Luang Prabang to taki laotański Kraków – dawna stolica, gdzie zabytków jest więcej niż w aktualnej. Oprócz mnóstwa świątyń atrakcją jest „karmienie mnichów”. Piszę to w cudzysłowie, bo brzmi jak karmienie zwierząt, a przecież nie o to chodzi – jest to forma wspierania duchownych przez „parafian”. Oczywiście robią to też turyści, ale my uznaliśmy, że to lekko niesmaczne i ograniczyliśmy się do robienia zdjęć (też czując pewien dyskomfort). Wydarzenie to odbywa się rano w okolicach wschodu słońca (6 rano), więc zdjęcia nie są rewelacyjnie naświetlone. Na poniższym filmie pora dnia wydaje się jakby inna, ale my w ciągu dnia nie spotkaliśmy mnichów zbierających jedzenie.

Lubie!
0

Koszule po raz drugi

Chłopcy z Vieng Xay

Jedno zdjęcie z Vieng Xai prezentowałem. Dziś kolejne ujęcie tych samych chłopców. Wtedy stali i klęczeli, zajęci sobą – tu kilku spogląda w różne strony, jeden chyba patrzy się w obiektyw, a drugi splótł ręce na piersiach. Być może też mnie zauważył i swoją postawą chce dodać sobie powagi.

Lubie!
0

Nie czwartkowy Budda

527CONVAR68

„Złoty Budda” – tyle pamiętam. Oczywiście miejsce też – Luang Prabang. Z pewnością ten olbrzym śpi na wzgórzu, które wznosi się za miastem. Ale zdaje się, że jest ich tam więcej, bo wyszukiwarki zwracają mi też jakiegoś „czwartkowego Buddę”. Wygląda bardzo podobnie, ale mój nie ma napisu. Z drugiej strony co za różnica – Budda to Budda.

Lubie!
0