Koniec Sinciangu

Sinciang to zachodni kraniec Chin. Dla nas, gdybyśmy podróżowali lądem, byłaby to pierwsza chińska prowincja. Ale dla Chińczyków jest ona ostatnia, bo dla nich centrum Chin to wschód.

W czasie ostatnich wakacji spotkałem Chińczyka, który na wieść o tym, że odwiedziłem kiedyś Sinciang, powiedział coś w stylu „O jej, nigdy tam nie byłem”. On nie był, ale etnicznych Chińczyków (Hanów) jest tam pełno. Już w 2004 Ujgurzy byli mniejszością lub prawie mniejszością w swoim kraju. Obecnie jest ich jeszcze mniej, a dla chińskiego rządu są terrorystami. Jeśli ktoś sądzi, że obozy reedukacyjne odeszły do przeszłości, może się rozczarować.

Lubie!
0

Wzywamy

Hoi-an to nie tylko wspaniały japoński most i piękna starówka. A raczej – piękno starówki to nie tylko ładne budynki, ale także urokliwe sklepiki. Jak ten – z gongami.

Lubie!
0

Niezrównoważone orzeszki

Bardzo podobne zdjęcie przedstawiające być może nawet te same orzeszki już było. I podobnie jak na tamtej fotografii, tak i na tej widać, że aparat nie popisał się automatycznym ustawianiem równowagi bieli. Niby gazety są białe, ale przecież orzeszki ziemne tak nie wyglądają. Choć na poprzednim zdjęciu prezentowały się znacznie lepiej.

Lubie!
0

Siedmiu wspaniałych od zaplecza

Pisałem raz o miasteczku, które skojarzyło mi się z westernem „Siedmiu wspaniałych”. Na tamtym zdjęciu był centralny plac (pewnie „de armas”, bo prawie każdy „rynek” tam się tam nazywa). Boczne uliczki niestety były mniej spektakularne.

Lubie!
0

Dolina skał

Dolina skał, czyli po hiszpańsku Valle de las rocas, to grupa skał (a jakże) wystających ponad zupełnie płaskie najbliższe otoczenie. Skałki mają po 20-30 metrów, a dzięki erozji tworzą najdziwniejsze kształty. Co je tak „wycięło” z otoczenia? Trudno powiedzieć. Na pewno nie woda. Być może to pozostałość lawy, bo teren obfituje w niegdyś dymiące stożki? Z drugiej strony sama skała wygląda mało wulkanicznie.

Ale abstrahując od tych rozważań – wyglądają bardzo ciekawie.

Lubie!
0

Przystanek

O naszej wizycie w Boca Manu parę razy pisałem. Tym razem prezentuję kadr z podróży powrotnej. A wracaliśmy zawiedzeni (bo całość miała wyglądać inaczej) i raczej przegrani, choć nie do końca. Jak by na to nie patrzeć, koczowanie w Boca Manu było interesującym doświadczeniem. Nie dopłynęliśmy tam, gdzie sobie zaplanowaliśmy, ale cóż – jak chce się mieć wszystko wg planu, to się kupuje wycieczkę w biurze podróży.

Ta fotografia pochodzi z Shintui – miejsca, gdzie w powrotnej drodze wypadł nasz nocleg. Dopłynęliśmy późnym wieczorem i nie było innego wyjścia. Gdzie spaliśmy – nie pamiętam. Rano po 3 godzinach złapaliśmy ciężarówkę, która zawiozła nas do kolejnej miejscowości, a stamtąd kursowym autobusem udaliśmy się do Cuzco.

Lubie!
0

Nowy, ale czy lepszy?

Trzynaście lat to kawał czasu – we współczesnych Chinach to tym bardziej. W Czengdu wylądowaliśmy po bardzo uciążliwej podróży pociągiem. Przez prawie trzy dni mieliśmy do dyspozycji tylko miejsca siedzące, więc do tego chińskiego miasta dotarliśmy wymęczeni, niewyspani.

Pogoda była jak wydać – pochmurno, siąpił deszcz. W mieście było pełno nowych budynków. Taki jak ten na zdjęciu stanowiły zdecydowaną mniejszość, która była zapewne skazana na wyburzenie w krótkim czasie. Po 13 latach, jakie upłynęły od zrobienia tej fotografii pewnie takich zaszłości w Czengdu już pewnie nie ma. Jedna osoba powie – i dobrze, nie ma co się oglądać na przeszłość, inna zaduma się nad przemijaniem…A Chiny i tak będą kontynuować swój marsz ku nowemu, lepszemu światu.

Lubie!
0

Triumf

O łuku triumfalnym napisałem przy okazji prezentacji zdjęcia przedstawiającego coś zupełnie innego. Teraz dodam, że w anglojęzycznym artykule w Wikipedii przeczytałem, że łuk powstał dla uczczenia żołnierzy poległych podczas walk o niepodległość z Francuzami oraz podczas drugiej wojny światowej. Po przejęciu władzy przez komunistów, został nadany mu nowy sens – ma czcić komunistów. Z artykułu nie wynika, co dokładnie, ale podejrzewam, że chodzi o wygranie rywalizacji o kraj przez komunistyczny ruch Pathet Lao w 1975 roku.

Cóż – zawsze lepiej zmieniać tabliczki niż burzyć…

Lubie!
0

Prawie jak…

Księżycowa dolina (Valle de la Luna) to część pustyni Atakamy, która – jak to pustynia – jest sucha jak pieprz i składa się prawie wyłącznie ze skał (piasek to też skała). Z San Pedro de Atacama organizowane są tam wycieczki. Jest zjeżdżanie z wielkich wydm na desce, jest oglądanie zachodu słońca.

W księżycowej dolinie turyści oglądają ciekawe formacje skalne. Wyglądają „prawie” jak te ze słynnego kanionu z USA.

Lubie!
0