Żmijowata matrioszka

Zdjęcia z tego miejsca prezentowałem nie raz. Z tego co widzę, więcej nie będę. Tym razem kobieta-wąż opleciona kobietami wężami. Coś jakby matrioszka, tylko że poziom zagłębienia jest tylko jeden.

Lubie!
1

Wstawki z polietylenu

O wycieczce do Sambor Prey Kuk pisałem już kilka razy. Oprócz ruin, które były naszym głównym celem, widzieliśmy wiele po drodze. Wtedy (podejrzewam, że nadal jest podobnie) Kambodża to był bardzo słabo rozwinięty kraj. W miastach było z grubsza wszystko, włącznie z kafejkami internetowymi. Wsie wyglądały jednak baaardzo tradycyjnie. Owszem widać było nowoczesne wstawki, jak rury z polietylenu, ale chatki czy metody uprawy roli nie zmieniły się zbytnio od przynajmniej kilkudziesięciu, a może i więcej lat.

Lubie!
0

A ceny rosną…

O Ko Tao pisałem kilka razy. Wtedy była to wyspa, na której się nurkowało, dość często robiło kurs nurkowy. Podejrzewam, że wiele się nie zmieniło od tamtego czasu.

Na zdjęciu widać, że do atrakcji należały także wycieczki łodzią wokół wyspy (w lewym dolnym rogu jest reklama). Ceny – zależnie od opcji – wahały się w okolicach 500-600 bathów. Inflacja w Tajlandii zwykle nie przekracza 5%, co uzasadnia ok. dwukrotny wzrost cen. Jak znalazłem w Internecie, obecnie ceny są cztery razy wyższe. Kurs do euro przez ten czas trochę fluktuował, ale drastycznie się nie zmienił.

Z tego wynika, że podróżowanie do Tajlandii nie jest takie tanie jak kiedyś…

Lubie!
0

Gadzinka

Wyprawa do źródeł Amazonki odbywała się w dość dzikiej scenerii. Może całkiem dziko nie było, bo spotkaliśmy pasterza i alpaki, które wypasał, ale poza tym… Zdarzały się jakieś ptaki, oczywiście owady, gadzinki (jak ta na zdjęciu). Na śniegu znaleźliśmy też tropy pumy, ale zobaczyć jej się nie udało.

To z fauny. Flora była typowo wysokogórska – sucha, szczelszcząca i drapiąca. Rachityczne drzewka, ostre trawy, porosty i inni twardzi zawodnicy w walce o przetrwanie.

Poza tym – skały, kamienie, piasek i woda w postaci ciekłej oraz stałej.

Lubie!
0

Pustynia mglista

Atacama znana jest jako najsuchsze lub jedno z najsuchszych miejsc na świecie. Ponoć w niektórych jego miejscach nigdy nie zanotowano opadów.

Ale tu niespodzianka, opadów nie ma, ale jest woda. Otóż nad Atacamą (a przynajmniej nad niektórymi jej obszarami) występują mgły. Co prawda człowiek z mgły się nie napije, większość zwierząt też nie, ale już niektóre rośliny potrafią, tak samo porosty (które roślinami są tylko częściowo).

My podczas pobytu na Atacamie nie widzieliśmy ani mgły ani porostów.

Lubie!
0

Góry we mgle

Co prawda na tym zdjęciu mgły nie ma (choć mgła i chmura to prawie to samo, różnica jest w wysokości nad ziemią), co prawda piosenka, o której myślę, jest o wojnie we Wietnamie, ale od Wietnamu do Laosu jest niedaleko, więc wojna wietnamska zahaczała o Laos (samoloty wracające z nalotów zrzucały bomby, które im pozostały nad Laosem i Kambodżą – część z nich do dziś tkwi w ziemi). Tak więc skojarzenie z „Brothers in arms” jest jak najbardziej na miejscu. „These mist covered mountains…”

Lubie!
0

Zielony mózg

Droga do źródeł Amazonki była wyprawą w nieznane. Google Maps uruchomiono w lutym 2005, a planowaliśmy to w grudniu 2004, więc nie mogliśmy po prostu sprawdzić, jak iść.

Informacje, które wtedy zebrałem, były częściowo dobre. Współrzędne szczytu się zgadzały, podobnie miejsce, z którego wyruszyliśmy. Cała reszta była zła, ale na szczęście kierowaliśmy się na cel, a nie na punkty pośrednie (błędne).

Powyższy kamień obrośnięty mchem lub czymś podobnym spotkaliśmy po pierwszym dniu wędrówki. Wtedy już wiedzieliśmy, że idziemy dobrze, bo znajdowaliśmy się w dolinie rzeczki, która – jak nam się zdawało – płynęła mniej więcej z miejsca, do którego zdążaliśmy.



Lubie!
0

Kamienna tapeta

Angkor to nie tylko wspaniałe budowle, których sylwetki każdy mniej lub bardziej kojarzy. Khmerskie miasto to także mnóstwo detali. Część z nich to ozdoby typowo architektoniczne, inne są wykutymi w skale obrazami, ale są i takie, które można by określić chyba tylko mianem kamiennej tapety. Przetestowałem, że kamienna tapeta sprzed 800 z okładem lat całkiem dobrze sprawdza się współcześnie – jako tapeta w telefonie.



Lubie!
0

Rzeka Malakka

W pierwszym wpisie z Malakki pisałem o kanale oddzielającym dzielnicę chińską od reszty. Nie pamiętam, skąd wziąłem ten informacje, ale obecnie po przestudiowaniu mapy muszę powiedzieć, że się myliłem. Kanału nie ma, jest za to rzeka o takiej samej nazwie jak miasto, choć zapewne rzeczywiście dzielnica chińska leży po jednym jej brzegu.

Brzeg rzeki w okolicach centrum wygląda jak na obrazku. I właśnie w tym kanale pływały warany, o których wspominałem w 2012.



Lubie!
0

Koło

Ko 411 zdjęciach, 15 zdjęć przed końcem zataczamy koło. Zacząłem od zdjęcia trzech wielbłądów spod Muztaghaty. Tu są chyba cztery, ale miejsce i czas są te same. Moje koło jest wirtualne, bo zrobienie koła wokół Muztaghaty to przebycie 100 kilometrów!

Muztaghata z jednej strony jest relatywnie łatwa do zdobycia, z drugiej jest stroma ściana. Praktycznie 100% wejść jest od zachodu, a gdy 10 lat temu szukałem informacji na ten temat, pokonanie ściany zachodniej udało się jednej ekipie.


Lubie!
1