Utrata twarzy

Pani ze zdjęcia utraciła połowę twarzy. Nie wiem, czy w Kambodży też to obowiązuje, ale niedaleko, bo w Tajlandii jak najbardziej – można stracić twarz.

Z grubsza oznacza to to, co wynika z samej nazwy. Jeśli ktoś się znajdzie w sytuacji krępującej (z winy własnej lub czyjejś), traci twarz. Dla Taja (z tego co wiem także np. dla Chińczyka) to sytuacja wybitnie niekomfortowa i w zasadzie osoba, która ma na to jakiś wpływ, powinna starać się, by to się nie stało. Mówię tajemniczo? Ot choćby gdy wytkniemy komuś publicznie błąd. Nie wiem, czy zrobienie tego dyskretnie, na osobności, zmienia sytuację, ale w obecności innych osób – utrata twarzy gwarantowana.

U nas taka sytuacja to oczywiście pewien dyskomfort (kto lubi publicznie wychodzić na durnia?), ale przecież drobne potknięcie czy niedociągnięcie przyjmujemy spokojnie. Dla Taja to koniec świata.

Lubie!
0

Żmijowata matrioszka

Zdjęcia z tego miejsca prezentowałem nie raz. Z tego co widzę, więcej nie będę. Tym razem kobieta-wąż opleciona kobietami wężami. Coś jakby matrioszka, tylko że poziom zagłębienia jest tylko jeden.

Lubie!
1

Ostatni słoń

Lista zdjęć wybranych do tego blogu mocno się skurczyła i łącznie z dzisiejszą liczy już tylko 27 pozycji. Przejrzałem więc je wszystkie i mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że to ostatnie zdjęcie słonia, jakie zostało mi do opisania. Grobowiec z Hue jeszcze się pojawi, ale będzie to tylko budynek.

Lubie!
0

Cztery z tysiąca

Cztery figurki widać w miarę ostro na zdjęciu. A czy w jaskini jest ich tysiąc? Nie wiem, ale jest ich mnóstwo – leżą, stoją, siedzą (większość), zwykle małe, trochę dużych. Jaskinia jest warta zwiedzenia, bo raz, że figurki są ciekawe, dwa, że okolica ładna. Trochę typowa, bo w Laosie sporo jest miejsc pagórkowatych czy wręcz górzystych, ale nadal ma to swój urok.

Lubie!
0

Z przodu sklepu

Kolejne zdjęcie z wycieczki rowerowej i królewskich grobowców niedaleko Hue. Gdyby ktoś miał ochotę na wirtualną wycieczkę po tej atrakcji, polecam tę stronę.

Lubie!
0

Z tyłu sklepu

Grobowiec

O rowerowej wycieczce w okolicach Hue już pisałem. Nawet zdjęcie z widocznego grobowca było. Tym razem prezentuję to miejsce z innej perspektywy.

P.S.

Wiem, uciekły mi suwaczki przy próbie wyciągnięcia czegoś z tej fotki.

Lubie!
0

Nie czwartkowy Budda

527CONVAR68

„Złoty Budda” – tyle pamiętam. Oczywiście miejsce też – Luang Prabang. Z pewnością ten olbrzym śpi na wzgórzu, które wznosi się za miastem. Ale zdaje się, że jest ich tam więcej, bo wyszukiwarki zwracają mi też jakiegoś „czwartkowego Buddę”. Wygląda bardzo podobnie, ale mój nie ma napisu. Z drugiej strony co za różnica – Budda to Budda.

Lubie!
0

W cieniu

Sala Keoku

Te dwie panie już prezentowałem. tym razem są w cieniu.

Lubie!
0

W parku u Buddy

Park Buddy - Wientian

I znowu gościmy w Wientianie w Parku Buddy…

Lubie!
0

Szesnaście ramion, dwie głowy

Sala Keoku

Te dwie damy spotkaliśmy w Sala Keoku, parku dziwnych rzeźb. Nie udało się uścisnąć żadnej z widocznych na zdjęciu szesnastu rąk.

Lubie!
0