Na tratwie

Jezioro Titicaca leży między Peru a Boliwią. Wyspa Słońca jest w tym drugim kraju, ale Puno w pierwszym. Wyspa Słońca jest ważna, bo tam wg Inków urodził się tam Viracocha, pierwsi Inkowie oraz samo Słońce.

A Puno? Słynie chyba głównie z tego, że można tam oglądać tzw. pływające wyspy, będące w rzeczywistości tratwami zbudowanymi z sitowia. Nazwa wyspa nie jest całkiem nie na miejscu, bo w odróżnieniu od typowej tratwy, która służy raczej do przemieszczania się, na wyspach zwanych uros się mieszka.

Kiedyś wyspy chroniły mieszkających tam ludzi, bo wystarczyło oddalić się od brzegu i utrudniało się robotę wszelkiego rodzaju najeźdźcom. Obecnie zacumowane są blisko brzegu, by nie utrudniać życia… turystom. Prawdopodobnie tylko dzięki turystom uros przetrwały.

Ja niestety nie widziałem ich z bliska, bo w dniu, w którym powstało powyższe zdjęcie, leżałem powalony jakąś niestrawnością.

Lubie!
0

Ciągle walczy

Ciężarówkę widoczną powyżej sfotografowałem, bo, będąc w Ameryce Południowej, robiłem zdjęcia graffiti. Wśród nich często pojawiały się wizerunki Che Guevary i choć to nie było ściśle rzecz biorąc graffiti, to pasowało do pomysłu.

Teraz moją uwagę zwrócił jednak bardziej napis. Na innym zdjęciu znalazłem go całego. Brzmi „No soy vencedor, ni soy vencido, soy el que sigue luchando”, czyli „nie jestem zwycięzcą, nie jestem przegranym, ciągle walczę”. Nie wiem, czy hasło ma związek z Che Guevarą, czy to motto kierowcy. Tak czy siak – nie da się ukryć, że hasło jest dość uniwersalne.

Lubie!
0

Datsun się nie zepsun

W 2006 powstał film „Auta”. Gdyby nie był animowany, pewnie zostałby obsypany „normalnymi” nagrodami, bo historia, którą przedstawiał chwytała za serca, a opowiedziana była po mistrzowsku. I jak to we współczesnym przemyśle filmowym, producenci poszli za ciosem, tworząc kolejną część oraz serial.

W „Autach 2” oraz „Bujdach na resorach” bohaterem był Złomek, postać drugoplanowa w „Autach”. „Bujdy na resorach” to małe perełki z czasem absurdalnym poczuciem humoru i nawiązaniem do różnych znanych filmów oraz książek.

W „Japońskim Złomku” tytułowy bohater spotyka japoński samochód, który wymaga holowania. Wita go zdaniem, którego współczesny widz raczej nie zrozumie: „Datsun się zepsun?”.

Na polskich drogach aut tej marki nie ma od wielu, wielu lat. Ale jak widać w Peru jest (było?) inaczej. W trudnych tropikalnych warunkach Datsun służył wiernie. Służba to była raczej ciężka, bo z asfaltem tam krucho, w powietrzu wilgoć, a kierowcy pewnie się z samochodami nie certolą.

Lubie!
0

Przeprosiny

Ostatnio pojawiła się informacja, że Meksyk chce przeprosin od Watykanu i Hiszpanii. Ciekaw jestem, czy przeprosiny się pojawią, bo w sumie nic nie kosztują, po tylu latach mają wymiar jedynie symboliczny. A wina poproszonych o ukajanie się nie budzi wątpliwości (a raczej tych, których spadkobiercami są Franciszek i władze Hiszpanii).

Peru, Boliwia czy w zasadzie każdy kraj Ameryki Południowej czy Środkowej mógłby wystąpić z podobną prośbą. Wszak by wybudować kościół widoczny na zdjęciu, trzeba było wcześniej zburzyć świątynię Inków, a ich samych pozbawić kultury (której ważną częścią była religia).

Warto o tym pamiętać, bo zwiedzając tamte kraje, stąpamy po kościach tych, którzy zginęli podczas konkwisty…

Lubie!
1

Gadzinka

Wyprawa do źródeł Amazonki odbywała się w dość dzikiej scenerii. Może całkiem dziko nie było, bo spotkaliśmy pasterza i alpaki, które wypasał, ale poza tym… Zdarzały się jakieś ptaki, oczywiście owady, gadzinki (jak ta na zdjęciu). Na śniegu znaleźliśmy też tropy pumy, ale zobaczyć jej się nie udało.

To z fauny. Flora była typowo wysokogórska – sucha, szczelszcząca i drapiąca. Rachityczne drzewka, ostre trawy, porosty i inni twardzi zawodnicy w walce o przetrwanie.

Poza tym – skały, kamienie, piasek i woda w postaci ciekłej oraz stałej.

Lubie!
0

Zielony mózg

Droga do źródeł Amazonki była wyprawą w nieznane. Google Maps uruchomiono w lutym 2005, a planowaliśmy to w grudniu 2004, więc nie mogliśmy po prostu sprawdzić, jak iść.

Informacje, które wtedy zebrałem, były częściowo dobre. Współrzędne szczytu się zgadzały, podobnie miejsce, z którego wyruszyliśmy. Cała reszta była zła, ale na szczęście kierowaliśmy się na cel, a nie na punkty pośrednie (błędne).

Powyższy kamień obrośnięty mchem lub czymś podobnym spotkaliśmy po pierwszym dniu wędrówki. Wtedy już wiedzieliśmy, że idziemy dobrze, bo znajdowaliśmy się w dolinie rzeczki, która – jak nam się zdawało – płynęła mniej więcej z miejsca, do którego zdążaliśmy.



Lubie!
0

Miasto Inków

Kilka razy wspominałem, ze Cusco to nasze ulubione miasto w Peru. Ma klimat jak żadne inne. Nic dziwnego, wiele budynków pamięta dane czasy, niektóre (przynajmniej częściowo) nawet te sprzed przybycia Hiszpanów.

Trudno orzec, czy akurat te kamienie są tak stare, jak najstarsze inkaskie jeszcze fundamenty. Do tego rura, którą widać na zdjęciu, prawdopodobnie jest dodana później. Nie wiem, czy Inkowie mieli w domach kanalizację, ale ogólnie to znali ten wynalazek, bo wodę sprowadzali czasem z odległych gór.

Lubie!
0

Przystanek

O naszej wizycie w Boca Manu parę razy pisałem. Tym razem prezentuję kadr z podróży powrotnej. A wracaliśmy zawiedzeni (bo całość miała wyglądać inaczej) i raczej przegrani, choć nie do końca. Jak by na to nie patrzeć, koczowanie w Boca Manu było interesującym doświadczeniem. Nie dopłynęliśmy tam, gdzie sobie zaplanowaliśmy, ale cóż – jak chce się mieć wszystko wg planu, to się kupuje wycieczkę w biurze podróży.

Ta fotografia pochodzi z Shintui – miejsca, gdzie w powrotnej drodze wypadł nasz nocleg. Dopłynęliśmy późnym wieczorem i nie było innego wyjścia. Gdzie spaliśmy – nie pamiętam. Rano po 3 godzinach złapaliśmy ciężarówkę, która zawiozła nas do kolejnej miejscowości, a stamtąd kursowym autobusem udaliśmy się do Cuzco.

Lubie!
0