Te kolory

Tak się składa, że Phnom Penh leży blisko granicy z Wietnamem i było to pierwsze miasto w Kambodży, które odwiedziliśmy. Jej skarby były jeszcze przed nami, więc cieszyło nas to, co było. Kambodżańskie zabytki w większej ilości i z większą jakością można znaleźć w innych miejscach, ale że chwilowo nie mieliśmy punktu odniesienia, nie marudziliśmy.  To zdjęcie powstało trzeciego dnia pobytu w stolicy Kambodży.

Lubie!
0

Trzy z tysiąca

Czasem w poszukiwaniu natchnienia na tekst pod zdjęciem przeglądam fotografie zrobione przed i po tej, którą opisują. Niekiedy jest to konieczność, żeby przypomnieć sobie, co to za miejsce, ale zwykle chodzi o odświeżenie pamięci, w poszukiwaniu jakiegoś faktu, zdarzenia, skojarzenia.

I co wynikło z poszukiwań w tym przypadku? Przekonałem się, że trzy prezentowane panie są fragmentem sporej ściany, na której przeróżnych postaci jest co niemiara. Siedzą lub stoją w równych rzędach. Bynajmniej nie są robione od matrycy – zmieniają się pozy oraz postacie – są kobiety, mężczyźni, konie, jeźdźcy, piechurzy i wielki wąż.

Lubie!
0

Dwa ciosy

Fragment „Ubijania morza mleka” już się pojawił. Dziś prezentuję inny kawałek tej płaskorzeźby. Na poprzednim łucznik do kogoś strzelał, teraz dwóch starożytnych wojowników ukazanych jest chwilę przed zadaniem śmiertelnego ciosu lub ciosów.

Lubie!
0

Pochmurno

Z kambodżańskiej stolicy nie opublikowałem do tej pory zbyt wielu zdjęć, choć kilka było. Wyglądały zgoła inaczej, bo wszystkie były zrobione w słońcu z soczystymi barwami. Ale pogoda wtedy była kapryśna. Więcej było chmur niż słońca, deszcz padał regularnie. Tego dnia po południu (sprawdziłem inne zdjęcia) niebo było zasnute i wszystko było szare. Swoje zrobiła też kałuża, więc Phnom Penh na tym zdjęciu wygląda nieszczególnie atrakcyjnie.

Lubie!
0

A jednak się kręci

Zdanie z tytułu używamy w kontekście ruchu Ziemi wokół Słońca, bo i tego się tyczyło pierwsze jego wypowiedzenie. Ale metaforycznie może posłużyć do podkreślenia każdego ruchu obrotowego, a nawet nie tyle obrotu, co cyklu.

Powyższe zdjęcie oddaje cykl życia i śmierci. Ludzie zbudowali świątynie, które „żyły” przez jakiś czas. Najpierw umarli wznoszący je ludzie, potem społeczność, której służyły, potem one same. Ale życie trwało, bo wziął je w posiadanie las i oplotły je drzewa. One też nie są wieczne i choć niektóre z nich trwają, to część konarów czy też korzeniu uschła. A że w przyrodzie śmierć to tylko początek kolejnego obrotu w cyklu życia, po martwym korzeniu wspina się nowy zielony pęd.

I tak będzie to trwać długo, chyba że człowiek zniszczy las, budując w jego miejsce np. fabrykę. Ona jest pozornie martwa, ale może kiedyś też zostanie porzucona, a wtedy zapewne wiatr nawieje nasion, które zaczną kiełkować. I tak będzie się kręcić jeszcze długo….

Lubie!
0

Zza drzew

Kolejne zdjęcie z kompleksu świątyń Sambor Prei Kuk.

Lubie!
0

Ołtarzyk

Prawie każdy kojarzy kiczu plastikową Matkę Boską na święconą wodę z odkręcaną głową (pełniącą funkcję korka), symbol dewocjonalnego kiczu. Dewocja ma się dobrze na całym świecie, tanie plastikowe wyroby mają wzięcie wszędzie. To zdjęcie zrobiłem w hotelu na korytarzu. Stał tam mały ołtarzyk oświetlony na czerwono. Szczegółów nie pomnę, ale pamiętam, że niektóre elementy były z gładkiego plastiku, stąd refleksy. Całość wyglądała na gotowiec tłoczony w tysiącach egzemplarzy, by każdego było stać na to, by pomodlić do czegoś ładnego.

Jak widać dewocja wygląda podobnie pod dowolną szerokością geograficzną i bez względu na to, jaka tam religia dominuje. Plastik łączy wszystkich.

Lubie!
0

Dusiciel 3

Brzmi jak tytuł filmu? To tylko zdjęcie, ale na temat, który już był, i to dwukrotnie. Sambor Prey Kuk, gdzie zrobiłem powyższe zdjęcie, to stanowisko archeologiczne w Kambodży. Mniej słynne od Angkoru, ale słusznie, bo nie tak imponujące. Zajmuje mniejszy obszar, budowli jest mnie, nie są tak wspaniałe, a przede wszystkim są w gorszym stanie. Nic dziwnego, bo Sambor Prey Kuk powstało w VII. wieku naszej ery, a bardziej znany konkurent powstał w latach 1113 and 1150. Nie bez znaczenia jest materiał – tu mamy cegłę, tam wapienne bloki.

Lubie!
0

Konie i ludzie

Płaskorzeźba - Angkor

Tak jak poprzednio prezentowana, ta płaskorzeźba też jest płaska (chyba). Tamta była z Angkor Watu, ta jest z Bajonu.

Lubie!
0

Tradycja i nowoczesność

Kambodża

Dzisiejsze zdjęcie to plon wypadu motocyklowego, którego celem było Sambor Prey Kuk. Po drodze mijaliśmy Kambodżę, której przeciętny turysta nie ogląda, bo przyjechał zobaczyć Angkor. Żeby było jasne, nie kreuję się na jakiegoś badacza czy etnografa – też spoglądaliśmy na to wszystko biernie z siodełka motocykla. Od filmu na kanale National Geographic różniło się to tym, że mieliśmy projekcję 5D: głos, obraz, zapach, dotyk (choćby poprzez wyboje na drodze) i smak (posiłki w lokalnych knajpkach czy przy straganach).

Mijane wioski raczej prezentowały tradycję, ale tu na zdjęciu można dostrzec też nowoczesność w postaci blachy kryjącej dach. Czy rzeczywiście to aż taka nowoczesność? Cóż – kiedy czytałem „Z panem Biegankiem w Abisynii”, moją uwagę zwróciło zdjęcie ze stolicy, na którym było prezentowane „nowoczesne oświetlenie jarzeniowe” – podłużne blaszane lampy kryjące dobrze nam znane rurowate świetlówki. Książka powstała w roku 1962, a w 39 lat później lampy nadal wisiały nad ulicami.

Lubie!
0