Odbudowane

Po tylu latach odnaleźć, co znajduje się na zdjęciu, czasem nie jest łatwym zadaniem. Tym razem nie było tak źle. Co prawda widoczna budowla nie jest jakaś bardzo znana, ale oglądając zdjęcia różnych świątyń ze stolicy Kambodży, dość szybko wytypowałem tę właściwą. Nazywa się Ounalom.

Napisałem, że nie jest znana, bo dla mnie w roli turysty była po prostu ładną budowlą. Wikipedia twierdzi, że to najważniejsza świątynia Phnom Penh. Do środka nie wchodziłem, bo wyglądała dość współcześnie. Okazuje się, że powstała w XV wieku, ale Czerwoni Khmerzy ją zburzyli, po czym została odbudowana.

Lubie!
0

Wół zamiast konia

Wspominałem już o tym, ze w Kambodży wypożyczyliśmy motocykl. Celem było dotarcie do ruin Sambor Prey Kuk. Dzięki temu wyjazdowi oprócz resztek świątyń zobaczyliśmy parę obrazków, których, podróżując typowo, nie wiedzielibyśmy.

Jedną z nich był widok wozu zaprzężonego w woły. Nie wiem, do kiedy u nas stosowano te zwierzęta jako pociągowe, ale od dawna ich już nie ma. Jak wyczytałem w Wikipedii, jednym z powodów zastąpienia ich końmi było nieprzystosowanie do chodzenia po twardej nawierzchni (bruku, asfalcie).

W Kambodży asfalt jest, ale na zapadłej prowincji dróg polnych nie brakuje. I pewnie wołów też nie.

Lubie!
0

Utrata twarzy

Pani ze zdjęcia utraciła połowę twarzy. Nie wiem, czy w Kambodży też to obowiązuje, ale niedaleko, bo w Tajlandii jak najbardziej – można stracić twarz.

Z grubsza oznacza to to, co wynika z samej nazwy. Jeśli ktoś się znajdzie w sytuacji krępującej (z winy własnej lub czyjejś), traci twarz. Dla Taja (z tego co wiem także np. dla Chińczyka) to sytuacja wybitnie niekomfortowa i w zasadzie osoba, która ma na to jakiś wpływ, powinna starać się, by to się nie stało. Mówię tajemniczo? Ot choćby gdy wytkniemy komuś publicznie błąd. Nie wiem, czy zrobienie tego dyskretnie, na osobności, zmienia sytuację, ale w obecności innych osób – utrata twarzy gwarantowana.

U nas taka sytuacja to oczywiście pewien dyskomfort (kto lubi publicznie wychodzić na durnia?), ale przecież drobne potknięcie czy niedociągnięcie przyjmujemy spokojnie. Dla Taja to koniec świata.

Lubie!
0

Wstawki z polietylenu

O wycieczce do Sambor Prey Kuk pisałem już kilka razy. Oprócz ruin, które były naszym głównym celem, widzieliśmy wiele po drodze. Wtedy (podejrzewam, że nadal jest podobnie) Kambodża to był bardzo słabo rozwinięty kraj. W miastach było z grubsza wszystko, włącznie z kafejkami internetowymi. Wsie wyglądały jednak baaardzo tradycyjnie. Owszem widać było nowoczesne wstawki, jak rury z polietylenu, ale chatki czy metody uprawy roli nie zmieniły się zbytnio od przynajmniej kilkudziesięciu, a może i więcej lat.

Lubie!
0

Kamienna tapeta

Angkor to nie tylko wspaniałe budowle, których sylwetki każdy mniej lub bardziej kojarzy. Khmerskie miasto to także mnóstwo detali. Część z nich to ozdoby typowo architektoniczne, inne są wykutymi w skale obrazami, ale są i takie, które można by określić chyba tylko mianem kamiennej tapety. Przetestowałem, że kamienna tapeta sprzed 800 z okładem lat całkiem dobrze sprawdza się współcześnie – jako tapeta w telefonie.



Lubie!
0

Od tyłu z kamerą

Tydzień temu był Angkor z bliska, tym razem jego najważniejsza budowla, Angkor Wat, z pewnej odległości. Angkor Wat ma kształt kwadratu. Taki jest z grubsza obrys budynków okolonych kwadratową fosą. Przez wodę prowadzi most, a właściwie wał ziemny, przez który codziennie setki, jeśli nie tysiące, turystów przechodzą, by obejrzeć tę najważniejszą pozostałość po dawnym państwie Khmerów.

Jest też druga przeprawa, znajduje się z drugiej strony, a od budynków Angkor Watu jest oddzielona lasem. Zdawało mi się, że nikt z niej nie korzysta, bo ja, gdy byłem w Angkorze, nie trafiłem tam. Postanowiłem jednak sprawdzić w Google Street View, czy będą jakieś zdjęcia i… Okazuje się, że można odbyć wirtualny spacer po całej budowli, wchodząc także od tyłu. Wot, tiechnika…


Lubie!
0

Ściana

Angkor pojawiał się na tym blogu wielokrotnie. Nic dziwnego, ruiny są fascynujące i bardzo różnorodne. Oczywiście do stwierdzenia tego faktu potrzeba jest odrobina zaangażowania. Gdy my zwiedzaliśmy ten najbardziej znany zabytek Kambodży, kupiliśmy bilety tygodniowe. Pod koniec tego czasu nadal nie mieliśmy dość. Nasze znajome zaplanowały na to samo trzy dni, a po drugim stwierdziły, że widziały wszystko i ostatni dzień to strata czasu.

Angkor jest bardzo różnorodny, choć na pierwszy rzut oka wszystko to kamienie. Ale oprócz tego, że same budowle nie są identyczne, to można je odwiedzać w różnych porach dnia. Południe najlepiej sobie darować (temperatury!), choć wtedy jest szansa na brak tłumów. Za to poranki i zachody – palce lizać. Niebezpieczeństwo zasłonięcia słońca przez chmury jest niskie, co oznacza sporą szansę na ładne światło i niesamowity klimat.

Lubie!
0

Te kolory

Tak się składa, że Phnom Penh leży blisko granicy z Wietnamem i było to pierwsze miasto w Kambodży, które odwiedziliśmy. Jej skarby były jeszcze przed nami, więc cieszyło nas to, co było. Kambodżańskie zabytki w większej ilości i z większą jakością można znaleźć w innych miejscach, ale że chwilowo nie mieliśmy punktu odniesienia, nie marudziliśmy.  To zdjęcie powstało trzeciego dnia pobytu w stolicy Kambodży.

Lubie!
0

Trzy z tysiąca

Czasem w poszukiwaniu natchnienia na tekst pod zdjęciem przeglądam fotografie zrobione przed i po tej, którą opisują. Niekiedy jest to konieczność, żeby przypomnieć sobie, co to za miejsce, ale zwykle chodzi o odświeżenie pamięci, w poszukiwaniu jakiegoś faktu, zdarzenia, skojarzenia.

I co wynikło z poszukiwań w tym przypadku? Przekonałem się, że trzy prezentowane panie są fragmentem sporej ściany, na której przeróżnych postaci jest co niemiara. Siedzą lub stoją w równych rzędach. Bynajmniej nie są robione od matrycy – zmieniają się pozy oraz postacie – są kobiety, mężczyźni, konie, jeźdźcy, piechurzy i wielki wąż.

Lubie!
0

Dwa ciosy

Fragment „Ubijania morza mleka” już się pojawił. Dziś prezentuję inny kawałek tej płaskorzeźby. Na poprzednim łucznik do kogoś strzelał, teraz dwóch starożytnych wojowników ukazanych jest chwilę przed zadaniem śmiertelnego ciosu lub ciosów.

Lubie!
0